DAJMY WYBÓR, CZYLI KILKA SŁÓW O SYSTEMIE POWTÓREK DO EGZAMINU

Słuchajmy naszych uczniów – od takiego sloganu rozpocznę ten post, a jest to myśl, która od kilku dni zagościła na dobre w moim sposobie myślenia o uczeniu się. Ale od początku…

            W tym roku nie uczę w klasach ósmych, mam jednak niewątpliwą przyjemność współpracować z pewnym jegomościem i wspierać go w przygotowaniach do egzaminu ósmoklasisty. Nasza wspólna przygoda rozpoczęła się niedawno. Podczas pierwszego spotkania uczeń jasno sformułował problemy, z którym się boryka: z rozprawką i opowiadaniem jest na bakier, ale główny problem tkwi w znajomości tekstów obowiązkowych. Wszystkie lektury poznali na lekcji, wszystkie omówili, niektóre uczeń nawet przeczytał, ale nie do końca ze zrozumieniem. Zeszłoroczne zdalne nauczanie oraz upływ czasu zadziałały na niekorzyść i teksty poznane w klasie siódmej teraz pamięta jak za mgłą. Niby coś tam wie, ale jak zaczynamy wchodzić w szczegóły, okazuje się, że jest problem nawet ze wskazaniem imienia bohatera. Największym wyzwaniem jest to, ze uczeń nie wie, czego nie wie 😉 – nie ma świadomości, co było istotne w danym utworze, co należało zapamiętać, na co zwrócić uwagę. Braki wychodzą dopiero podczas naszej bieżącej pracy. Mama podjęła próbę walki – kupiła chyba wszystkie możliwe opracowania, streszczenia, repetytoria, ale jak dotąd leżą i się kurzą. Dlaczego? Ilość tekstu do przyswojenia odrzuca już na samym początku. Poza tym to gotowe informacje, wiedza przekazana w sposób podawczy.

Poprosiłam ucznia, żeby zastanowił się nad tym, w jaki sposób lubi się uczyć. ,,Wyobraź sobie, że jestem wróżką spełniającą życzenia. Gdybyś mógł zaprojektować najlepszy z możliwych sposobów na utrwalenie treści lektur, to co by to miało być? Czego byś potrzebował? Jak by to miało wyglądać? Postaram się pomóc Ci w realizacji tego życzenia” – chyba go zaskoczyłam tą propozycją, bo poprosił o kilka dni na zastanowienie.  Podczas następnego spotkania sprecyzował już jednak jasno swoje oczekiwania. W dużym skrócie, zależało mu na tym, żeby:

1)mieć materiał do samodzielnego działania (gotowe informacje nie wchodziły w grę),

2) wszystko mógł gromadzić w jednym miejscu (żeby tuż przed egzaminem móc jeszcze zajrzeć i powtórzyć to i owo)

3)utrzymać zasadę jedna lektura = jedna strona, jedna płaszczyzna (jak stwierdził, w ten sposób będzie mógł utwór cyt. ,,ogarnąć wzrokiem i umysłem”).

No i co? No i działam. Od jakiegoś czasu dziergam karty, które opatrzyłam tytułem ,,Lektury w  teleGRAFICZNYM  skrócie”. Jeden arkusz A4 to jeden tekst obowiązkowy z najważniejszymi zagadnieniami.

Uczeń otrzymuje dwa arkusze (dwie lektury) do samodzielnej pracy w tygodniu. Dzięki temu podczas naszych spotkań możemy zająć się innymi wiadomościami i umiejętnościami egzaminacyjnymi. Docelowo sam powinien uzupełniać notatki, ale jeśli ma jakiekolwiek problemy, może korzystać ze źródeł (wówczas obok tego zagadnienia stawia wykrzyknik jako informację, że to zagadnienie wymaga jeszcze utrwalenia).

Założył skoroszyt, do którego wpina opracowane notatki i na razie jest bardzo zadowolony z takiej formy pracy.

To doświadczenie skłoniło mnie do refleksji na temat moich szkolnych działań. W sumie, opracowując system powtórek do egzaminu gimnazjalnego czy ósmoklasisty, nigdy nie pytałam moich uczniów, w jaki sposób chcieliby utrwalać materiał. Przeważnie narzucałam pewien system, do którego musieli się dostosować. I wiecie co? Od tego zacznę w kolejnym roku powtórkę do egzaminu. Od tego pytań: JAK BYŚ CHCIAŁ POWTARZAĆ MATERIAŁ? JAK, WEDŁUG CIEBIE, BĘDZIE NAJLEPIEJ? JAKA FORMA BĘDZIE DLA CIEBIE NAJBARDZIEJ DOGODNA?

Oczywiście mam świadomość, że znajdą się i tacy, którzy odpowiedzą „żadna” albo „nie wiem”, albo „obojętnie” (takim będę musiała przedstawić kilka opcji i poprosić o wybranie tej najdogodniejszej), ale może znajdą się tacy, którzy będą potrafili zwizualizować, jak chcieliby powtarzać. Przecież nie wszyscy będą musieli tak samo.

Słuchajmy naszych uczniów. Nie narzucajmy. Dajmy im wolność wyboru. Pozwólmy sprecyzować, czego oczekują i pomóżmy w podążaniu ich własną drogą.

PS

  1. Tak, wiem, że ,,Żona modna” wypadła w tym roku z listy lektur obowiązkowych, ale skoro i tak dzieci znają treść utworu, warto poświęcić chwilę na jego utrwalenie – przecież z powodzeniem uczeń będzie mógł przykład tej satyry, jak i zresztą ,,Syzyfowych prac” czy ,,Artysty” wykorzystać np. w rozprawce, jako przykład innego utworu literackiego, spoza listy.
  2. Karty ,,W telegraficznym skrócie” będą do nabycia, ale w nieco późniejszym terminie – jeszcze nie skończyłam pracy nad całym zestawem. Walczę z tym, jak zmieścić ,,Pana Tadeusza” na jednym arkuszu?! Chyba będę negocjować prawo do użycia dwóch stron;)

About the author

Monika.Iwanowska

View all posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *